Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Boglar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Boglar. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2017

"Klementyna lubi kolor czerwony" Krystyny Boglar

Aniołkowo to maleńka wieś otoczona lasem i oddalona o trzydzieści kilometrów od najbliższego miasteczka. Letnicy doceniają uroki sielskiego życia, dlatego chętnie zostawiają tam swoje dzieci, by nabrały krzepy i zdrowej opalenizny przed rozpoczęciem roku szkolnego. U Pani Śmietanowej ostatnie dni wolności spędza trójka rodzeństwa - Marek, Asia i Pulpet. Dni upływają im na zabawach w Indian, Korsarzy lub na grze w statki. Wakacje mają to do siebie, że każdy dzień przypomina niedzielę, a porę dnia rozpoznaje się po ruchu słońca na niebie. Jedyną niesprawiedliwością jest tradycja pieczenia ciast wyłącznie w soboty, ale to równocześnie czyni ostatni dzień tygodnia prawdziwym świętem, uwielbianym przez wszystkie okoliczne łasuchy. Jednak to oczekiwanie na świeży placek jest niczym w porównaniu do codziennego obowiązku mycia się w dużej balii wypełnionej wodą ze studni. Pani Śmietanowa wprowadziła nawet wieczorny rytuał sprawdzania czystości stóp przed snem. Tylko jak zachować czyste stopy, kiedy ma się do wykonania leśną misję i to w dodatku w godzinach wieczornych?


Bowiem wszystko zaczyna się od niespodziewanego spotkania z zapłakaną dziewczynką o imieniu Jarzynka, którą rodzeństwo znajduje na skraju lasu. Troje energicznych i żądnych przygód bohaterów postanawia zaopiekować się zgubą, której starsza siostra pewnie zabłądziła w ciemnym lesie. I taki jest początek "akcji Klementyna", której znakiem rozpoznawczym jest czerwona chusteczka. Pozostaje jeszcze tylko użyć podstępu, aby Pani Śmietanowa zastała w łóżku sześć nienagannie czystych stóp, podczas gdy trójka małych detektywów będzie w tym samym czasie dziarsko przemierzać leśne ostępy. Ten przykry obowiązek wyszorowania kończyn (na szczęście tylko do kolan), biorą na siebie bracia - Bolek i Olek, którzy zastępują Marka i Pulpeta w ich łóżkach, zostając tym samym na noc z Jarzynką. 


Sprawy komplikują się, gdy chłopcy nieco zazdrośni o możliwość zdobycia laurów, postanawiają, po wpuszczeniu Pani Śmietanowej w maliny, również wyruszyć śladami towarzyszy, a przede wszystkim Klementyny.  Nie ma prawdziwej przygody bez dreszczyku emocji, a ten pojawia się wraz ze straszliwą burzą, która nagle rozpętuje się w lesie. Czego tam wtedy nie ma! Każdy błysk pioruna i huk łamiących się gałęzi podpowiada wyobraźni niebywałe obrazy rodem z Parku Jurajskiego lub Księgi Dżungli. W tym samym czasie, z powodu zerwanego kabla telefonicznego, do sierżanta Brzęczka docierają szczątkowe informacje o zaginionym dziecku. Na nieszczęście milicji obywatelskiej, te same szczątkowe wiadomości docierają do uszu młodocianego wielbiciela Sherlocka Holmesa i jednocześnie pierworodnego sierżanta - Anatola Brzęczka. Jak się pewnie domyślacie, on i jego nie do końca alzacki owczarek Klops, odtąd stanowić będą trzecią grupę poszukiwaczy Klementyny. Tym sposobem, do jednego zaginionego dziecka w środku ciemnego lasu, dołączy jeszcze sześcioro. Czy młodzi detektywi odnajdą Klementynę? Jaki wpływ na akcję będą miały ogromne ślady, przypominające odciski jakiegoś przedpotopowego zwierza? I dlaczego odnaleziona chustka okaże się na tyle duża, że mogłaby z powodzeniem okryć nie tylko głowę dziecka, ale całe młyńskie koło? Zdradzę Wam tylko, że rozwiązanie "akcji" przypadnie najmniej zainteresowanemu osobnikowi, który przypadkiem zetknie się z Klementyną i będzie to sprawa wielkiej wagi (w znaczeniu dosłownym).  Bo Klementyna najbardziej lubi kolor czerwony, a dzieci - jak to dzieci - kochają przygody, bez których nie wyobrażają sobie wakacji. 



Czytając książkę Krystyny Boglar, wydaną po raz pierwszy w latach siedemdziesiątych, przypomniały mi się wakacje, które co roku spędzałam u babci nad Pilicą. I chociaż nie była to wieś sensu stricto, a jedynie przedmieścia miasta, miałam wszystko to, czego nie brakowało letnikom z Aniołkowa. Czas upływał mi na bieganiu po łąkach, wyplataniu wianków i kąpielach w rzece. Wciąż czuję zapach tych upalnych dni, słodycz pomidorów z babcinego ogrodu i delikatność zupy jabłkowej, podawanej na zimno, z nazbieranych wcześniej papierówek. Wszystko miało swój czas i swój naturalny rytm, wyznaczany przez naprzemienny ruch słońca i księżyca. Upływ czasu potwierdzał babciny rytuał wyrywania kartek z kalendarza, zawieszonego przy sieni, ale nie był tak dotkliwie odczuwalny, jak teraz. Każdy początek wakacji miał w sobie smak przygody, długo wyczekiwanej wolności i beztroski. A ponieważ zawsze byłam dzieckiem z bloków, cieszyłam się  z każdego lata spędzanego z dala od miasta. Ten moment przekraczania Pilicy był dla mnie czymś w rodzaju przejścia do innego świata, który pachniał i smakował inaczej niż w mieście. I ta "radość z Natury" pozostała mi do dziś. Dlatego dziękuję Krystynie Boglar i ekipie z Aniołkowa za przywrócenie tych wspomnień.

Książka jest przezabawna, a każdy z dwunastu rozdziałów trzyma w napięciu i zapewnia taką dawkę emocji, że nie sposób się od niej oderwać. Dialogi rozśmieszają do łez, a postacie dzieci, jak i dorosłych są barwnie zarysowane. Historia przypomina trochę zabawę w głuchy telefon, której konsekwencją jest słowny galimatias. W miarę poszukiwań przybywa bohaterów, a każdy z nich dodatkowo dokłada swoje "trzy grosze", sprawiając, że początkowo niewinny podstęp, całkowicie wymyka się spod kontroli. Scena nocnych poszukiwań w samym środku gwałtownej burzy, mrozi krew w żyłach i przyspiesza bicie serca. Ta dziecięca naiwność, brak szerszej perspektywy i nieświadomość podjętego ryzyka, jest pewnego rodzaju przestrogą, zwłaszcza dla najmłodszych czytelników. "Akcja Klementyna" jest też przede wszystkim pochwałą braterstwa, odpowiedzialności za słabszych, współczucia i wiary w wartości, które dziś nazwalibyśmy kodeksem honorowym. Chęć przeżycia niezapomnianej przygody inicjuje rozpoczęcie akcji i posuwa rodzeństwo do popełnienia oszustwa, ale za tym krokiem kryje się coś więcej. Zapłakana dziewczynka budzi w dzieciach współczucie i zmusza ich do podjęcia działań, które miałyby pomóc w odnalezieniu zguby. Pomimo strachu, głodu i niesprzyjającej aury, każda z trzech drużyn trzyma się, lub przynajmniej stara się trzymać razem i nie ustaje w poszukiwaniach. Jest to przecież sprawa honoru, za którą kryją się łzy wystraszonej Jarzynki. W moim odczuciu - klasyka na najwyższym poziomie, która się nie starzeje i będzie wspaniałą lekturą dla całej rodziny. Wielbicieli rysunków Bohdana Butenki na pewno ucieszą jego, jak zwykle mistrzowskie, ilustracje. 

Polecam serdecznie,

Jagoda Rychter


Autor: Krystyna Boglar
Tytuł: Klementyna lubi kolor czerwony
Ilustracje: Bohdan Butenko
Seria: Mistrzowie Ilustracji
WydawnictwoDwie Siostry 
Rok i miejsce wydania: Warszawa 2006
Liczba stron: 204
Oprawa: twarda 
Format: 15 x 18,50 cm
Wiek: 6+