Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrzat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrzat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Więcej wyobraźni!

Czy zastanawialiście się kiedyś, do czego służy wyobraźnia? W jaki sposób ją uruchomić i jak z niej korzystać, by zasłużyć na miano kreatora? Czy nadużywanie wyobraźni może być źródłem nieszczęść? I czy niewykorzystywana może utracić swoją wielką moc? Zapraszamy do Akademii Edyty Łaszkiewicz, w której sześcioro adeptów podejmie się wykonania kreatywnych zadań, będących jednocześnie przepustką do tajemniczego świata wyobraźni. Próby, którym poddane zostają dzieci, zaowocują pokonaniem trzech głównych przeszkód w postaci braku wiary w siebie, lęku i nieumiejętności skoncentrowania uwagi na wykonywanej czynności. Zapanowanie nad nimi wyzwoli w dzieciach niespożyte pokłady wyobraźni, która pozwoli im na realizację ukrytych marzeń i pragnień. Dzięki kreatywnym zajęciom z Dakotą dzieci uczą się nazywać swoje uczucia, które nabierają realnych kształtów, poprzez plastyczną bądź muzyczną interpretację. Okazuje się, że dobór właściwych nut, kolorów czy składników na ciasto, zależy w dużej mierze od umiejętności odczuwania własnych emocji, za którymi często kryją się też konkretni ludzie, sytuacje, miejsca... Należy jedynie pamiętać, że nikt nie ma prawa używać siły wyobraźni do kreowania świata innej osoby i nikt nie powinien wyobrażać sobie siebie na miejscu kogoś innego. Jeśli jesteście ciekawi, jak zmieniała się Akademia pod wpływem twórczych mocy jej adeptów, zachęcam do lektury!

Jagoda Rychter




Edyta Łaszkiewicz, Akademia wyobraźni, wyd. Skrzat, Kraków 2013

"Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek" Pawła Beręsewicza

Wiosna. Po długiej i męczącej zimie nareszcie coś się ruszyło i już od paru tygodni przyroda zawzięcie nadrabia zaległości. Drzewa zielenią się na wyścigi, w szaleńczym tempie wypuszczają pąki, a z pąków jak na wiwat wystrzelają wiosenne kwiaty. Nad szkolnym boiskiem z głośnym gęganiem przelatują dzikie gęsi, a na dachu stodoły dziadka Cichego siedzi już podobno bocian. Krew w żyłach i myśli w głowie płyną jakby szybciej i jeżeli ktoś w ogóle ma do załatwienia jakieś sprawy związane z zakochiwaniem, to lepszego momentu nie znajdzie.

Budząca się do życia przyroda w czasie wiosennego przesilenia to z pewnością idealny czas na zakochanie. Wiedzą o tym poeci, których tomiki na przełomie marca i kwietnia niespodziewanie znikają z bibliotecznych półek i wie o tym Jacek Karaś, rezolutny uczeń szkoły podstawowej. Kolejny rok męczarni, który zwiastuje pierwszy wrześniowy dzwonek zapowiada również nowy etap w życiu młodego chłopca. Na szczęście Jacek  zawsze jest przygotowany na różne ewentualności, w tym na ewentualność "zakochania się", dlatego pojawienie się nowej uczennicy w klasie tylko wyostrza rozbudzone wiosennym słońcem zmysły Karasia.


Misternie ukuty plan zakochania Kaśki Kwiatek rozpoczyna kilkutygodniowa obserwacja obiektu westchnień, którą Karaś przeprowadza, zachowując elementarne zasady konspiracji. Młoda ofiara strzały Kupidyna opracowuje więc metodę zwaną "czytaniem pozorowanym", która pod przykrywką uważnej lektury pozwala na dokładną analizę pilnej uczennicy. Bolesne skutki długotrwałego zezowania nie zniechęcają Jacka do powziętego planu, lecz tylko motywują go do budowania dalszej strategii, rozbudzającej uczucie w Kaśce. I żeby była jasność, nie chodzi tu o startowanie, umizgiwanie się, smalenie cholewek czy sadzenie koperczaków! Sprawa jest poważna i wymaga rzetelnej analizy własnych wad i zalet, które w ostatecznym rozrachunku przechylają szalę na korzyść zatroskanego bohatera. Niestety zakochanie z rozsądkiem ma niewiele wspólnego i często wyobraźnia podpowiada wymyślne scenariusze, jak wizję bohaterskiego ratowania wybranki serca z nagłego pożaru, czy tortur, którym mieliby być poddani ewentualni konkurenci Jacka. A tych, jak na złość, nie brakuje...


Czy natura Kaśki Kwiatek okaże się "zakochiwalna" i ile jest w stanie wytrzymać umysł chłopca w stanie upojenia miłosnego? I czy może istnieć życie po Kaśce Kwiatek? Zapraszam do lektury!

Jagoda Rychter

Paweł Beręsewicz, Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek, ilustr. Suren Vardanian, wyd. Skrzat, Kraków 2005

sobota, 28 stycznia 2017

"Dwie siostry i wiedźma" Agnieszki Budzicz-Marchlewskiej

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyła sobie zła wiedźma... Tak zwykle zaczynają się pouczające baśnie dla dzieci, w których magiczne postacie wystawiają na próbę charakter głównego bohatera, pomagając mu lub przeszkadzając w podjęciu odpowiednich decyzji. Dorośli chętnie czytają dzieciom baśnie, ze względu na ich moralizatorski wymiar, zaś dzieci z wielką przyjemnością słuchają tajemniczych opowieści o czarownicach, smokach, skrzatach i innych nieziemskich stworzeniach, uosabiających dobro lub zło. Historie z zamierzchłej przeszłości, przekazywane z pokolenia na pokolenie, wprowadzają dziecko w świat, w którym człowiek, uzależniony od kaprysów Natury, musiał liczyć się z jej licznymi opiekunami: 

To były czasy, gdy każda rzeka, góra, każdy strumyk i las miały własnego ducha opiekuna z całą armią sług: wił, brzeginek, rusałek, i drzewic (...). Na polach straszyły południce, które źle życzyły rolnikom, a w lasach borowe dziady pilnowały porządku. Nad rzekami należało strzec się mamun i utopców, lubiących wciągać pod wodę nieostrożnych przechodniów.


I właśnie do świata słowiańskich bóstw zaprasza małych czytelników Agnieszka Budzicz-Marchlewska, która w swojej najnowszej książce łączy współczesność z czasami pogańskimi.

Dziewięcioletnia Dominika i jej rok starsza siostra Patrycja żyją na granicy dwóch światów, ze względu na szczególne położenie domu rodzinnego, za którym rozciąga się ściana lasu. Próba zbudowania chatki na drzewie niespodziewanie inicjuje spotkanie z tytułową Wiedźmą, zwaną Jagą, która pojawia się zawsze wtedy, gdy jej podopiecznym dzieje się krzywda. Dzięki jej interwencji, dziewczynki mają okazję poznać drzewicę - ducha opiekuńczego dębu, dzięki któremu zyskują świadomość, że drzewa również "czują", zwłaszcza gdy wbija się w nie ostre gwoździe. Siostry nie kryją swojego zaskoczenia, które potęguje nietypowy wygląd "przygłuchej" Wiedźmy, wyposażonej w ciemne okulary, szeroki kaptur i komicznie długie podkolanówki w biało-czerwone pasy. Nie mniej intrygujący jest nowoczesny "pojazd" czarownicy, którym jest snowboard, napędzany przez zaprzęg nietoperzy, których liczba rośnie proporcjonalnie do sukcesywnie znikającej piernikowej chatki, podjadanej przez łakomą opiekunkę leśnych bóstw. Jaga docenia komfort lotu i walory estetyczne swojego nowego wehikułu, choć nie ukrywa swojego zażenowania ilością i różnorodnością wyrzucanych rzeczy do lasu. To nietypowe spotkanie wpływa na zmianę postawy dziewczynek, które postanawiają zgłębić świat otaczającej je fauny i flory i traktować go z należytym szacunkiem.

Punktem kulminacyjnym opowieści jest nagłe zniknięcie ukochanego psa Miłka, w którego odnalezienie angażuje się ekscentryczna Wiedźma wraz z całym orszakiem swoich podopiecznych. Razem wyruszają  na ratunkową ekspedycję, w trakcie której poznają Chmurnika, zamieszkującego leśną stację meteorologiczną, Utopca, żyjącego w pobliskim oczku wodnym oraz Dziewonię - opiekunkę zwierząt, która doprowadza akcję do szczęśliwego finału. Nie obejdzie się bez niespodziewanych zwrotów akcji, w trakcie których siostry dowiedzą się, że ich dom rodzinny zamieszkują Domowiki, a Jaga okaże się postępową wiedźmą, mającą swoje centrum dowodzenia w postaci leśnego informatyka - Leszego, bez problemu obsługującego klawiaturę i myszkę.

Książka Budzicz-Marchlewskiej w zabawny i atrakcyjny sposób przybliża dziecku przedchrześcijańską krainę pełną tajemniczych istot, wobec których ówczesny lud czuł szacunek i pokorę. Tego samego szacunku wobec przyrody uczą się dorastające dziewczynki, których wytrwałość, cierpliwość i wiara w swoje możliwości zostają nagrodzone. Jeśli jesteście gotowi wziąć udział w magicznej wyprawie do świata naszych przodków, zachęcam do lektury!

Jagoda Rychter

Agnieszka Budzicz-Marchlewska, Dwie siostry i wiedźma, wyd. Skrzat, Kraków 2015